Monthly Archives: Maj 2009

Dziewiczy rejs do Jaworzynki

Zważywszy na fakt, iż jedynym celem naszej wycieczki było obejrzenie kilku pseudokur, zwanych podobno głuszcami, jestem bardzo nieusatysfakcjonowana.

I toalety tam nie mieli, czujecie?
A ja chodziłam za przewodnikiem, prosiłam, błagałam i nic.
Napisu „WC” lub tym podobnego nie zobaczyliśmy.
Należało się zadowolić lasem, który kusił swą gościnnością i chmarą kleszczy.

A kiedy w słońcu pustyni maszerowaliśmy na ognisko w jakże stosownej ku temu porze (południe), niejeden z nas zapragnął choć na chwilę znaleźć się w innej strefie klimatycznej =D

Ale w sumie zawsze lepsze łażenie po zadupiu,
niż siedzenie w klasie xP
Przynajmniej było tam tak ładnie. Naprawdę ładnie :)

I nastrój wspaniały, ot tak =D
Można świat doganiać! ^^

I ja se kocham moje dziewczynki :*


" (…) a Ty zaczaruj mnie, a Ty mi zawróć w głowie"

Nie wiem, kto ma na mnie taki wpływ, ale zgorszyłam się ostatnio xD
Laba i nic więcej.

I teraz już jest w porządku w 100%.
Tak bardzo bardzo w porządku =D
I niech tak zostanie. Ani kroku do przodu, ani do tyłu. Bo jest mi dobrze.
:)

I uczę się piosenki, takiej pięknej. Bo kolega Wojtuś poszerza moje horyzonty muzyczne, za co mu jestem bardzo wdzięczna xD I za wiele innych rzeczy także mu jestem wdzięczna, ale to może przemilczę ^^

I przepraszam kolegę Wojtusia i kolegę Grzesia, że budzę ich codziennie w „środku nocy”. Ale ja się nie potrafię powstrzymać! =D
Obiecuję, że jutro będę się starać nie pisać o 4.30 :P
Niech to będzie moim postanowieniem i próbą silnej woli ;)


„Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.”

Paulo Coelho

Dziękuję za ostatnie tygodnie. Nabrałam siły, zmieniłam światopogląd, dostrzegłam pozytywną stronę mojego nieszczęścia i odbudowałam spokój. I jest ten uśmiech! ;)


Lady Gaga – Eh eh! xD

Hahahahahahahahahahahahaha.

W tym momencie mam wszystko głęboko i daleko xD
Totaaaaalnie.

Zagięłam księdza ;D Chociaż generalnie rzecz biorąc, to najbardziej zagięłam samą siebie ;D Szóstkę z religii to miałam ostatni raz w podstawówce ;D

I zagięłam panią profesor A. Wisełkę. Kurde, jak ona ma na imię? xD
Hmm. Chyba se nie spomnę, więc nazwijmy ją… Anomalia =D To tak prawie ^^

I wykasowałam sobie sześć jakże genialnych filmów, sądząc, że mi się zapisały na płycie, a faktycznie mi się nie zapisały, no i jestem w ciemnej dupie xP Żałoba narodowa. Biorąc pod uwagę fakt, że mój komputer działa z prędkością światła, podobnie jak internet, a każdy film ściągałam jakieś… 5 godzin(?) to jest zajefajnie xD Ale tak to jest – dać dziecku zabawkę, to zawsze coś spieprzy =D

A jutro sobie będę mogła powiedzieć, że zagięłam panią profesor Emilię po raz trzeci, jednakże tym razem nieco inaczej xD Bo mam sobie wzorowe oceny z rachunkowości i leję na to już całkiem. Ćwiczenia w książce się same uzupełnią, a kartkówka się sama napisze xD I miło xD

I jeśli ktokolwiek te pierdoły czyta, to niech mi wybaczy, że dzisiaj tak pieprzę bez sensu i w ogóle, ale mam przypływ radośći =P
Choć nie! Ja mam stan czysto euforyczny :D

Bo aaaaaaa. I aaaaaaaa. I aaaaaaaa.
I.. yyy, bombowo jest xD Tsss. ^^

Hajnie! ;)
:**


Myslovitz – Miłość w czasach popkultury

No. Prowadzę pewien rodzaj terapii.
Nie wiem, czy to w porządku wobec jej głównego aspektu, ale i tak przecież jestem zła, więc co za różnica? ;)

To znaczy ja już sama nie wiem, czy jestem zła tak do końca, tak więc mam spory problem z autoprezentacją. Ale może mi się odmieni.
Chyba za bardzo przejmuję się kilkoma Jego wypowiedziami, w związku z tym pokieruję się zasadą wyczytaną w pewnej mądrej książce ;)

„Jeżeli będę się zajmował tym, co myślą głupcy,
nie będę miał czasu na to, o czym myślą ludzie inteligentni.”

I chyba to pomoże :)

Poza tym wydaje mi się, że jest w porządku, coraz rzadziej przyłapuję się na wspominaniu, coraz częściej cieszę się czymś innym :)

Do uzupełnienia wszystkich elementów mojej terapii brakuje mi jedynie aparatu (tym razem nie pozdrowię serwisu w Bielsku-Białej, powiem natomiast, że ręce mi opadają, kiedy pomyślę o ich niekompetencji).
Jak będę miała aparat, to poszalejemy :)
I będzie hajnie. Naprawdę =D

Na końcu baardzo dziękuję za wsparcie:
Igusi,
Agusi,
Daruskowi,
Wojtkowi
i pozostałym dwóm kolegom, których tożsamości nie będę tu ujawniać, bo mogliby się spotkać z pretensjami pewnej osoby :) Także niech to wszystko pozostanie między nami :)

:*


Idziemy do przodu ;)

No więc.
Krótko powiem:  jest miło.
xD

Szanowny kolega z 3 TA naładował mnie pozytywną energią wczorajszego popołudnia, także nie może być inaczej ;) Pozdrawiam gorąco ;)

Kolejny fakt, który mnie uszczęśliwia, to ogólne rozśpiewanie, mające nastąpić już niedługo ;) Doszły mnie słuchy, że kilka par życzy sobie mojego głosu na swoich weselach. Ha ha ha. Jeśli do tego czasu nie zdechnę z radości, jaka mnie dzięki temu ogarnia, to całkiem przyzwoicie na tym zarobię =D

A dzisiaj…
Z racji, że w poniedziałek odpadła mi lekcja śpiewu, wpadłam na genialny wręcz pomysł urządzenia sobie pseudolekcji w domu xD
Że niby coś na wzór ćwiczeń, które mam co tydzień ;]
W tym celu przytaszyczyłam do pokoju cholernie ciężkie organy tatusia,
i nie znając nut ani obsługi owego gruchota, ostro się uczyłam :P
Założenia mojej „lekcji” wyglądały nieco inaczej, ale i tak było śmiechowo xD

Tak więc ogólnie moja sytuacja nie kształtuje się tak źle, jak przewidywałam, wręcz odwrotnie xP
I chyba mi się chce śmiać. =D
To znaczy chce mi się na pewno ^^

No i miło.

„[…] miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.”

Paulo Coelho — Czarownica z Portobello

>>  * <<   Boskie! ;))


"(…) tęsknota jednostajnie skrapla się"


Mam potrzebę robienia zdjęć
, ale nie mam aparatu (serdecznie pozdrawiam serwis w Bielsku-Białej, który już 3 tygodnie opóźnia oddanie mojego cuda z naprawy).

Mam potrzebę przeczytania czegoś mądrego. Bo w thrillerach można się lubować jakiś czas, ale nie całe życie. Tym bardziej, jeśli szuka się drogi, a w środku ma pustkę.
Pójdę w środę do biblioteki. Właśnie tak.

Mam potrzebę rozmowy, ale nie mam na nią odwagi.
Powód? KOLOSALNE wyrzuty sumienia.
Wniosek? Nie staraj się na siłę udowodnić, że coś cię nie rusza, kiedy czujesz, że ogrania cię rozpacz. Najprawdopodobniej zachowasz się jak ostatnia suka i będziesz tego żałować. Czasami po prostu lepiej coś przemilczeć, tym bardziej, że milczenie nie musi od razu oznaczać, że nie mamy nic do powiedzenia.

Dzisiaj kończę pracę magisterską, a w myślach wydaję kasę, jaka mi się za to będzie należeć ;]

Przepisuję zeszyt z rachunkowości. Obecnie jestem przy 22 stronie, ćwiczę silną wolę i przeklinam własną pedanterię.
Nie używaj korektora!

” Kiedy ktoś Cię opuści, poza tym, że tęsknisz, poza tym, że rozpada się cały ten mały świat, który razem stworzyliście, i że wszystko co widzisz albo robisz przypomina Ci o tej osobie, najgorsza jest myśl, że była to próba jakości i teraz wszystkie części, z których się składasz, noszą stempel ODRZUT przystawiony przez kogoś, kogo kochasz. „

Helen Fielding


Wcale nie jest mi źle ;)
=*


Emocje? Uspokojenie i wyciszenie.

” Ostatnia wieczerza Jezusa z uczniami, namalowana przez Leonarda da Vinci. Tworząc to dzieło, Leonardo da Vinci natknął się na pewną trudność. Musiał namalować dobro pod postacią Jezusa oraz zło pod postacią Judasza – przyjaciela, który zdradza go podczas ostatniej wieczerzy. Malarz zmuszony był przerwać prace, gdyż poszukiwał modeli doskonałych. Pewnego dnia w czasie występu chóru chłopięcego, dostrzegł w jednym ze śpiewaków idealne uosobienie Chrystusa. Zaprosił go do swojej pracowni i wykonał kilka szkiców. Minęły trzy lata. Ostatnia wieczerza była prawie gotowa, jednak Leonardo wciąż nie znalazł idealnego modelu Judasza. Kardynał zaczął naciskać, żądając, by mistrz jak najszybciej ukończył obraz. Pewnego dnia, po wielu tygodniach poszukiwań, malarz znalazł w rynsztoku przedwcześnie podstarzałego młodzieńca, obdartego i pijanego w sztok. Z trudem udało mu się nakłonić swoich uczniów, by zabrali go prosto do kościoła, ponieważ nie miał już czasu na szkicowanie. Zaniesiono zdezorientowanego nędzarza do świątyni. Uczniowie podtrzymywali go, podczas gdy Leonardo nanosił na fresk rysy wyrażające okrucieństwo, grzech, samolubność, tak wyraziście malujące się na tej twarzy. W tym czasie żebrak nieco otrzeźwiał. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą malowidło.

– Widziałem już ten obraz! – wykrzyknął z przerażeniem.
– Kiedy? – zapytał zaskoczony mistrz.
– Przed trzema laty, zanim wszystko straciłem. Śpiewałem wtedy w chórze, moje życie było pełne marzeń i pewien artysta poprosił mnie, abym mu pozował do postaci Jezusa.”

— Paulo Coelho
Demon i panna Prym


Życie z nas drwi. Daje nam tak wiele, po czym odbiera wszystko.
Nie bacząc na to, co dla nas ważne, co kochamy i szanujemy.
I tak bez końca.

Ale to wzmacnia. Daje siłę, by w przyszłości walczyć z tymi, którzy chcą nas skrzywdzić, by za każdym razem bardziej uodparniać się na porażki i niepowodzenia. Sęk w tym, aby zrozumieć swój błąd i wyciągać wnioski. Nieprzerwanie upadać i wznosić się za każdym razem.
Pozwala to zrozumieć sens cierpienia, aby kiedyś móc poczuć się jak po szczepionce przeciw negatywnym emocjom.
Właśnie wtedy jesteśmy szczęśliwi.

Łatwo powiedzieć. A tak poza tym, to jest pod górkę.

____________

Zapytałeś, co daje mi ten blog, a ja nie umiałam odpowiedzieć.
Teraz potrafię ;)

Blog nie jest mi niezbędny, ale jest pomocny przy porządkowaniu myśli. Mogę sobie na spokojnie wszystko zaszufladkować, bo w mojej głowie zazwyczaj panuje chaos xP

I chociaż dla mnie coś jest ważne, najprawdopodobniej dla innych będzie to bzdura. Mam tego świadomość i wcale mi to nie przeszkadza ;)
Bo każdy człowiek ma czasem potrzebę zakomunikować coś społeczeństwu i sam może wybrać sposób, w jaki to zrobi.
Ja znalazłam upodobanie w blogu.

I dziękuję za uwagę =D