Monthly Archives: Sierpień 2009

Ponad ziemią

Sądziłam, że po raz kolejny mam do czynienia z wyimaginowanym wrażeniem wystąpienia w moim życiu czegoś wyjątkowego. Że jak zwykle jestem tą samą osobą, która szczerze siebie nienawidzi i pogardza własną skłonnością do zachowania na pokaz.
Ale trwam w tym stanie znaczny okres czasu bez żadnych dylematów, rozterek egzystencjalnych czy chęci zmiany. Jestem sobą jak nigdy wcześniej i jestem zadowolona.
Nagle wszystko stało się takie proste.

Pan przecież wie, gdzie jest ukryty ten inny świat, którego pan szuka, i wie pan, że jest to świat pańskiej własnej duszy. Tylko w pańskim wnętrzu żyje ta inna rzeczywistość, za którą pan tęskni. Nie mogę panu dać niczego, co by nie istniało już w panu, nie mogę panu otworzyć innej galerii obrazów prócz galerii pańskiej duszy. Nie mogę panu dać niczego prócz sposobności, bodźca i klucza. Pomagam panu ujawnić jego własny świat, to wszystko.

Hermann Hesse — Wilk stepowy

Reklamy

Pogoda ducha! :)

Nie ma sensu przyczyniać się do kolejnych konfliktów, które i tak ostatecznie do niczego nie prowadzą.
Więc najlepiej to przemilczeć.
Albo jestem przewrażliwiona…
Nie wiem. Nie mniej, miałam ochotę trzasnąć drzwiami i się wypłakać.
… Ale nie było drzwi.

Tobie dziękuję za wczoraj. Za piosenkę. Za zachętę.
TO trzeba powtarzać! :) :*

A: jeju ty nie chcesz czasem psychologiem zostac?? xD
M: nie, bo co? xD
A: wiesz ze jestes najlepsza w pocieszaniu?? zawsze bylas ;P
M: nie wiem :D

Na językach

Usprawiedliwiam się, że „chyba” robi radykalną różnicę, że przecież „chyba” nie znaczy „na pewno”, a więc wcale nikogo nie okłamuję.

Okłamuję jego i samą siebie. W imię czego? I tak wszystko wyjdzie na jaw.

Ludzie szybko zwęszą sensację i będą się nią upajać do znudzenia.
Będą debatować o tym przy porannej kawie, przy piwie w barze, ale niezbyt głośno, żeby przypadkiem ktoś tego nie podsłyszał. Będą się szczycić, że jako jedyni znają prawdziwą wersję wydarzeń, choć tak naprawdę nie wiedzą nic.
Są jak te hieny. Zabierają ostatnie krzty prywatności i ani się obejrzysz, a przylepią ci niezbyt panegiryczną etykietkę, która pasować będzie do ich oczekiwań.

Aż zapomną. A zanim zapomną, mnie tutaj nie będzie, więc tak jakby cała heca mnie nie dotyczyła.

Urocza perspektywa.


Czy można?

Czy można się zmienić pod wpływem słów Mistrza?
Tak, dla mnie On jest Mistrzem. Dla mnie stworzył świat, jakiego pragnęłam. Jego dzieło poznało miliony osób, a ja czuję, że to dla mnie.
Ot tak zburzył całą moją rzeczywistość.
Sprawił, że spojrzałam na swoje życie pod zupełnie innym kątem.
Zmieniłam się w ciągu jednej doby.

Już nie szukam przygody. Szukam sensu ludzkiej egzystencji.


A wieczorami…

Nie czaję tego wszystkiego. Nie czaję swojej psychiki.
Po ciężką cholerę czytam te horrory?

Prąd tani nie jest, a po przetrawieniu kolejnego opowiadania, muszę zasypiać przy włączonym świetle. Mamy kryzys ekonomiczny – i to powinien być odpowiedni argument, żeby książkę odłożyć, ale i tak dobrze wiem, że tego nie zrobię. Bo książki to część mnie. Od zawsze.

Mogę leżeć dwie godziny z otwartymi oczami, rozglądając się wokół siebie i drżeć na dźwięk każdego niby szmeru, ale będę czytać ciągle. Bo apetyt rośnie w miarę połykania kolejnego wersu. I czytam. Nieustannie.
A kiedy będę bać się już tak naprawdę, to mu o tym napiszę, a on każe wyobrazić sobie, że mocno mnie przytula. Czasem to pomaga. Bo wszystko ma odzwierciedlenie w wyobraźni, a moja nigdy nie szwankowała.
W chwilach zupełnie kryzysowych mówię wyniosłym tonem „Spier***aj” do wyimaginowanej postaci, która się czai gdzieś w kącie i wszystko wraca do normy.

Pójdę teraz pochłonąć kolejną historię o wampirze i jego jadłospisie, gryziszczęce-mordercy bądź upiornym miasteczku o nazwie Niebo Rock’n’rolla, gdzie burmistrzem jest Elvis Presley. Miło, prawda?

Jeszcze 400 stron i przerzucam się na filozofię – przysięgam!

***

Mojemu Wojtusiowi – szczęścia! :**
Kocham, kocham, po stokroć kocham.


Zły czas

Strasznie lubię zmiany, lubię gdy coś się dzieje.
Przez to nie zastanawiam się zbytnio, kiedy ktoś mi coś proponuje, a od razu się zgadzam. Kieruje mną wtedy jedna myśl: Co ci szkodzi? Przecież może być całkiem fajnie.
W momencie, w którym dokładnie wszystko przeanalizuję, jest już za późno.
Teraz też jest za późno.

Boję się tego miejsca. Cholernie się boję.
Tego miejsca, które ma zmienić wszystko tak drastycznie.
Miejsca, w którym nikomu nie zaufam, w którym będę widywać obce twarze.
Miejsca, gdzie nie będzie przestrzeni dla mnie. Miejsca, gdzie nie zaznam prywatności.
Miejsca, w którym będę walczyć ze sobą, alby ten jeden jedyny raz pozwolić jej być szczęśliwą. Nawet kosztem własnego szczęścia.
Tam nie zaśpiewam, będę siedzieć cicho. Bo tak trzeba.
Tam nie będę sobą. Nie będę chciała wracać. Tam nie będzie tej atmosfery.
Będę się chować… albo uciekać.

I tak to ma teraz wyglądać. Mimo wszystko mam prawo wyboru, ale żaden z wariantów mi nie odpowiada. Może mam zbyt duże wymagania…?

I chyba mi się oczy pocą. Bo trwam w beznadziei.


Dis is post ebałt czcigodny obóz ;)

Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Nie? Poczekaj, przejdę jeszcze raz!
Jestem Damian. Zapamiętaj to imię, bo dziś w nocy będziesz je krzyczeć!
Masz piękne oczy. Pójdziemy się przejść?

W charakterze podobnych tekstów minęły nam dwa tygodnie :)

Było gorzej, ale jak zwykle przypałowo.
Nie da się ukryć, że jak dotąd hasłem przewodnim obozów w Gryfie było „picie bez umiaru”, w tym roku jednak się zawiodłam. Przydzielenie naszej grupy osobie, na twarzy której nigdy nie dało się zauważyć uśmiechu, było fatalną decyzją. Nie bez powodu okrzyknęliśmy ją suczą roku.

Ale nasza trójka potrafiła zorganizować sobie czas po swojemu.
Wedle zwyczaju dzień rozpoczynałyśmy od podpieprzenia ogórków ze stołówki, niezbędnych do maseczek przy muzyce Zagrobelnego. ;)
Dwukrotnie zorganizowałyśmy akcję ARBUZ.
Była sesja na plaży, na klifie.
Była walka o pustkę na koncercie Feela (ostateczny efekt naszej misji zrywania plakatów w całym mieście jest nam nieznany, ale jeśli mieli niską frekwencję, zawdzięczają to nam) =D
Była integracja z Niemcami ;) Nie sprawiło nam żadnej trudności nauczyć Samuela podstawowych słów po polsku: kurwa i dupa. ^^
Ale co najważniejsze – byłyśmy razem.
Zżyłyśmy się ze sobą. Zdecydowanie co roku jesteśmy sobie bliższe. Co prawda sprawy nabrały takiego obrotu, że nie zobaczymy się za rok w tym samym składzie, ale skoro przetrwałyśmy wszystkie próby czasu, wierzę, że nie zapomnimy o sobie ot tak. Zbyt bardzo siebie teraz potrzebujemy. Teraz, kiedy nasza trójka się powiększy :)
Wszystko się zmieni, ale nie my. Ja w to wierzę.
Kocham Was Chujaśśśki ! :*