za oknem…

… droga. autobusy przejżdżające średnio co godzinę. widok dzieci biegnących na przystanek o 7:37. jak w filmie. jest też latarnia. która świeci właśnie wtedy, kiedy ja chcę zasnąć. teraz też świeci – moim zdaniem zbyt intensywnie. i panorama miasta. coś zupełnie innego niż tydzień temu.
ale moje życie nabrało teraz zielonej barwy. tak, jak marzyłam.
jest pięknie.
:)

atmosfera się rozluźniła. rozstanie zacieśniło więzi, a rozmowa nie była taka straszna, jak przewidywałam. wystarczyło wyciągnąć rękę.
są jeszcze oni.  przebywający obecnie w Muszynie, żyjący w błogiej nieświadomości, że zostali sami.

och! life is brutal.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: