Monthly Archives: Grudzień 2009

Gra pozorów…

… w mniejszej skali niż dotychczas. Nie chce mi się płakać, nie chce mi się zaszyć w mojej jaskini i zasnąć. Nie ma kłótni, rozgoryczonych twarzy i złośliwości (za wyjątkiem uroczego słowa „krowińcu” padającego z ust Asi). Na zdjęciach nie ma sztuczności. Tak trudno się do tego przyzwyczaić… Może rozwalenie całej tej rodziny było rzeczywiście dobrym rozwiązaniem. Przy tak rzadkich spotkaniach nikt nie może sobie pozwolić na fochy. I to mi bardzo odpowiada.

Natomiast świątecznego klimatu nigdy nie było i teraz też nie ma. A w przyszłości zrobię wszystko, żeby mojej rodzinie stworzyć święta idealne.

Wszystkiego dobrego :*

Reklamy

Epoka lodowcowa

Chcę Coelha, ale jest zbyt zimno, by maszerować na Głęboką do biblioteki.
Chcę czekolady, ale jest zbyt zimno, żeby wyjść do sklepu na osiedlu.
Chcę do kina, ale jest zbyt zimno, żeby zmusić się do wyjścia.
Chcę indię fitness, ale jest zbyt zimno, by iść do conieco.
Chcę słońca, ale jest zbyt zimno, żeby mu się chciało pokazać.

A pieprzone niedźwiedzie śpią i mają wszystko w dupie.

Chciałabym móc powiedzieć „nie daję z siebie wszystkiego, stać mnie na więcej”, ale coraz mniej zaczynam w to wierzyć, a coraz częściej dochodzi do mnie, że tak naprawdę nie mam szans. Żyję złudzeniami, pochwałami i wyobrażeniami, że jestem wiele warta. Od dziecka wmawiano mi, że jestem kochana, cudowna, zdolna, och, ach! A teraz… Uświadamiam sobie, że po prostu czegoś nie potrafię. Brutalne zetknięcie z rzeczywistością – ogromem ludzi, którzy są lepsi. I boli mnie to niesamowicie. Nigdy nie będę taka, jak w dziecięcych marzeniach. Ja po prostu nie posiadam tego jednego przeklętego talentu. Na dodatek jestem strachliwa, przez co marnuję każdą daną mi szansę. Potem zaczynam się wycofywać, zrażona porażką. Odbieram sobie możliwość poprawy czy nabrania doświadczenia. Właśnie tak, jak robię to obecnie. A jeśli nie przełamię się teraz, to moja szansa przepadnie bezpowrotnie…


Shrek w wydaniu świątecznym

Jestem leniwa i niezdyscyplinowana.
A ta nowa poduszka… Działa hipnotyzująco! Może to zapach, może miękkość – niewiarygodnie idealne. Przyniosła inspirację, niestety nie wyszłam na tym korzystnie.

Godzina snu za dużo. Piękny sen – na podstawie Shreka 4. Co z tego, że nie ma Shreka 4? W wydaniu mojej wyobraźni był i to o wiele ciekawszy niż w kinie. Jak to zwykle bywa – ogromnie się śpieszył, ktoś go gonił, musiał kogoś uratować, rozwiązać skomplikowaną zagadkę, dobrze się ukryć i wygrać walkę z czasem. Shrek miał czapeczkę Mikołaja.
Niezwykle emocjonujące!

… Ale dlaczego mi się nie przyśni jakiś erotyk?
Wtedy obudziłabym się w kluczowym momencie, który nadszedłby na złość zbyt szybko, i poszłabym do szkoły.

Jest to zgoła niesprawiedliwe.


Wyimaginowany talent

Bez komentarza.

A kot pani Płusy jest fajny.