Gra pozorów…

… w mniejszej skali niż dotychczas. Nie chce mi się płakać, nie chce mi się zaszyć w mojej jaskini i zasnąć. Nie ma kłótni, rozgoryczonych twarzy i złośliwości (za wyjątkiem uroczego słowa „krowińcu” padającego z ust Asi). Na zdjęciach nie ma sztuczności. Tak trudno się do tego przyzwyczaić… Może rozwalenie całej tej rodziny było rzeczywiście dobrym rozwiązaniem. Przy tak rzadkich spotkaniach nikt nie może sobie pozwolić na fochy. I to mi bardzo odpowiada.

Natomiast świątecznego klimatu nigdy nie było i teraz też nie ma. A w przyszłości zrobię wszystko, żeby mojej rodzinie stworzyć święta idealne.

Wszystkiego dobrego :*

Reklamy

One response to “Gra pozorów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: