Monthly Archives: Luty 2010

rodzic idealny.

„Przyzwyczaić się do czytania książek – to zbudować sobie schron przed większością przykrości życia codziennego.”

William Somerset Maugham

Po raz kolejny uciekałam w książki. Zawiódł mnie do tego stopnia, że sięgnęłam po lekturę (!)
Ja niestety nie uczę się na błędach. Co roku daję się przekonać i co roku jest tak samo. Dwa dni pokazywał tę dobrą stronę – tatusia wspaniałego,  żeby potem rozczarować mnie na maksa… Bilety na koncert tego nie zamażą, przykro mi.

zmusili mnie, ale się nauczyłam. :))

Mojemu mężczyźnie dziękuję za nadanie memu pokojowi miłego akcentu ;**
jesteś aniołem!

Reklamy

zawsze było coś..

„Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi (…) stają się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie, jak powinno wyglądać nasze życie.”

Paulo Coelho
>>Alchemik<<

im dłużej ją znam, tym więcej traci w moich oczach na mianie ideału. ideałów nie ma.


Studniówka, czyli refleksje czas zacząć.

Chamstwo tych rzekomo pochodzących z  Marsa mnie zdecydowanie przerasta. Zawsze w takich sytuacjach mam wielką nadzieję, że kiedyś to się na nich zemści. Mało kiedy potrafię się wysilić na myśl w stylu „Boże, przebacz mu, bo nie wie, co czyni”. W tej konkretnej sprawie miałam ochotę oznajmić mu, jak bardzo jest beznadziejny i jak fatalnie się zachował.
Mężczyźni, co z wami…?

Poza tym jestem niewyspana, obolała i cholernie szczęśliwa.

***

A od dłuższego czasu odzywa się we mnie pewne pragnienie. Konkretnie od momentu tych dwóch godzin. Dla wszystkich – czasu zmarnowanego, dla mnie – wielkiego przełomu w myśleniu ogólnie. Może to być mój kolejny kaprys…
Cholernie się cieszę, że mam z tym problem. Bo to znaczy, że wszystko ze mną w porządku.


ZNPM

– masz szansę na cztery. weź się tego poucz.
– ale fizyki się będę uczyć?
– tak. fizyki.
– ale fizyka się kończy dopiero za rok.
– to nic. będziesz mieć ładne świadectwo.
– no dobra […] jaacie, to jest nudne.
– i tak dostaniesz pałę za zadania, więc naucz się teorii.
– nie.

to by było na tyle. jestem wewnętrznie rozdarta. chce mi się beczeć i nic poza tym. może czekoladę bym zjadła. pokój jest wywrócony do góry nogami, co zawsze następuje po wizycie Wojciecha, więc zdążyłam się przyzwyczaić, nie mniej nadal mnie to przeraża. i jeśli mówię, że chcę zdjęcia 9×13, to znaczy, że mają być 9×13, a nie 10×15, bo zaburzy mi to proporcje w albumie. i nie pójdę tych zdjęć odebrać, bo podrę je na oczach tej miłej pani, wybuchnę płaczem i sobie pójdę. i nie potrafię znaleźć tych wszystkich midów, więc na weselach będę sobie stukać rytm na łyżeczkach, bo to jedyny instrument, którego potrafiłabym użyć. i to nie jest moja wina, że na tydzień przed studniówką rozwaliła się sukienka. bo to jacyś idioci uszyli ją na odpieprz 2 minuty przed końcem zmiany.
byle do weekendu.